Historia fotelików samochodowych. Data dodania:

Choć tematem fotelików montowanych tyłem (RWF) zajmujemy się już parę lat, wciąż nie maleje ilość zapytań: co to jest? Co to za dziwy? Jak to działa? Po co to? A nie można normalnie?

Po co to?


Gdzieś pomiędzy śniadaniem a montowaniem fotelików w waszych autach, udało mi się przetrząsnąć Archiwa Watykańskie, Bibliotekę Oxfordu i Komnatę Tajemnic z Hogwartu. A wszystko to, by cofnać się setki lat wstecz i odkryćco nasi pradziadowie sądzili na temat bezpieczeństwa swoich dzieci w aucie.


Jak dla mnie, historia fotelików zaczyna się w 1687 roku, kiedy niejaki sir Izaak Newton, obserwując swoją siostrzenicę rozbijającą się rowerem o drzewo, formuuje trzy zasady dynamiki. Zasady stojące u podstaw całej wiedzy o bezpiecznym wożeniu dzieci. Odkrył on, między innymi, że zatrzymanie rowerka na korzeniu nie powoduje automatycznego zatrzymania siostrzenicy, powoduje za to guza na głowie.

-A kto powiedział, że RWFy są bezpieczniejsze?
-Izaak Newton, i co mi zrobisz?

Serio, postawiłbym mu piwo, gdyby nie fakt, że matka ziemia wchłoneła go setki lat temu.


Rozwój motoryzacji we wczesnych latach jej istnienia nie skupiał się zupełnie na bezpieczeństwie pasażerów pojazdu. Pierwsze trony powstawały nie po to, aby dziecko w jakikolwiek sposób ochronić. Miały raczej za zadanie trzymanie dziecka w jednym miejscu, gdyż poważnym problemem ówczesnej motoryzacji były uślinione tapicerki i obgryzione wajchy zmiany biegów. Można powiedzieć, że pierwsze "foteliki" konstruowane w latach 30 w USA wyglądały jak metalowe ramki z rozpiętymi majtkami:

Kolejne lata przyniosły następne, coraz bardziej rozbudowane wariacje tego konceptu. Tutaj fotelik z niezależnym centrum sterowania: 

W latach czterdziestych wyszły nawet urządzenia dwa-w-jednym, po wypadku wystarczyło zamknąć wieczko i zwołać żałobników:

Znaczący okazał się rok 1955, kiedy to Roger Grisswold ubiegł szwedów i opatentował pierwszy trzy-punktowy pas samochodowy. Trzy lata później Volvo miało już na biurku ulepszoną wersję, którą bez wielkich zmian możemy zaobserwować dziś w każdym aucie. Tymczasem szwedzki SAAB wypuścił model GT 750- pierwszy samochód z pasami samochodowymi w standardzie. Dość szybko reszta producentów poszła za jego przykładem, i nagle pasy bezpieczeństwa przestały być opcją a zaczęły być czymś oczywistym.

Przełom w materii fotelików przyszedł zato w 1964 roku, kiedy to doktor nauk medycznych z Karolinska Insitutet w Sztokholmie (ale również doktor filozofii) Bertil Aldman oglądając start amerykańskiej misji kosmicznej Gemini wpadł na pomysł przeniesienia idei stojącej za fotelami dla astronautów do... dziecięcego fotelika samochodowego. Już w 1966 roku opublikował pracę naukową w której dowodził, za pomocą testów przeprowadzonych wspólnie z Volvo, że zamontowanie fotelika tyłem na przednim fotelu auta daje świetne wyniki w dziedzinie ochrony dziecka podczas wypadku. Rok później pierwszy fotelik tyłem został wypuszczony do sprzedaży. Pierwszy fotelik tyłem a przy okazji pierwszy fotelik, który w ogóle posiadał uprząż którą zapinało się dziecko.


No dobra, a co słychać w Ameryce? W 1962 roku Leonard Rivkin pokazał pierwszy fotelik, który korzysta w pasów samochodowych. Z kolei pewnego słonecznego poranka roku 1968 główny projektant firmy Ford siedział ponuro na łózku dręczony ostrym kacem. Jako żywo w pamięci miał wczorajszą rozmowę z przełożonym. Szwedzi mają RWFy, mówił. Potrzebujemy czegoś lepszego, krzyczał, a jego głos niósł się echem po całym firmowym biurowcu. Ten człowiek, nazwijmy go Smith, nie był w ciemię bity, więc wiedział, że nic lepszego już nie da się wymyślić. Nagle jego wzrok padł na fotel fińśki stojący w rogu sypialni. Ha!-pomyślał-nigdy więcej pytań o pozycję do spania! Zakasał rękawy, poszedł po piłę do drewna i już dwa dni później zaprezentował szefowi zupełnie nową jakość w temacie wożenia dzieci w aucie- fotelik Tot-Guard.

Szwedzi zaklaskali zdawkowo, wzruszyli ramionami i zabrali się za udoskonalanie swoich RWFów. W 1971 roku w USA pojawiły się pierwsze przepisy standaryzujące foteliki- każdy z nich musiał korzystać z pasa samochowego i posiadać wewnętrzną uprząż dla dziecka. Nadal jednak nikt nie wymagał żadnych testów.


Tymczasem (w 1975 roku) po szwedzkich drogach krążyło już 100 000 fotelików montowanych tyłem co dawało połowę wszystkich urządzeń przytrzymujących dla dzieci w tym kraju. Peter W. Arnberg z National Swedish Road and Traffic Research Institute pisał, że doświadczenia szwedzkich rodzin wskazują na wybitną skuteczność ochronną oraz brak skutków ubocznych, których obawia się reszta Europy: wzmożonej choroby lokomocyjnej, niewygody, ograniczonej widoczności.

Powstaje t-standard- test, który musi zaliczyć fotelik aby znaleźć się w sprzedaży na rynku szwedzkim. Oznacza on praktycznie usunięcie fotelików montowanych przodem dla mniejszych dzieci z tego kraju. W 2008 roku, pod naciskiem UE, przemianowany został na dobrowolny Plus Test. Do zaliczenia tego testu wymagane jest wykazanie przez fotelik, że siły działające na kark dziecka przy uderzeniu w przeszkodę z prędkością 56km/h nie grożą zerwaniem kręgów szyjnych. Dotychczas żaden fotelik montowany przodem nie wykazał takiej zdolności, obciążenie na kart dziecka w foteliku przodem podczas testu oscyluje, w zależności od modelu, od 200kg do nawet 400kg, podczas gdy foteliki tyłem zamykają się zazwyczaj w widełkach 30-50kg.


w 1983 już 300 000 fotelików montowanych tyłem zostało sprzedanych na rynku szwedzkim. Ile to jest 300 000? W 1983 roku w Szwecji było ok 460 000 dzieci w wieku 0-4 lat. W tym kontekście liczba ta wskazuje, że zdecydowana większość szwedzkich dzieci wożona była tyłem do kierunku jazdy.

I choć zasady działania pozostają wciąż te same, foteliki montowane tyłem przeszły bardzo długą drogę ewolucji- wygląd, rodzaj uprzęży, sposoby jej regulacji, umieszczenie w środku zagłówka.. Foteliki RWF początkowo montowane były bezpośrednio do fotela samochodu za pomocą specjalnych uchwytów oraz do podłogi auta, po uprzednim nawierceniu w niej otworów. W 1980 roku pierwsza homologacja europejska R44 weszła w życie, a foteliki zaczęły korzystać z pasa samochodowego, następnie z isofixa. Reszta Europy zaczęła wreszcie przekonywać się do benefitów wynikających z jazdy tyłem, dzięki czemu możemy dziś w Polsce przebierać w dziesiątkach modeli w praktycznie każdej półce cenowej.

Ale po co to wszystko? Jeśli wyjdziecie dziś na parking i rozejrzycie się po autach to zobaczycie mnóstwo fotelików dla małych dzieci, które zamontowane będą przodem. Zatem po co te "dziwy?" Ponieważ jest prawie niemożliwe, aby zginąć w foteliku montowanym tyłem.

Pomiędzy rokiem 1992 a 2013 jedynie 15 dzieci zginęło w Szwecji w fotelikach montowanych tyłem. W zasadzie w każdym z tych przypadków winne były nie siły działające na dziecko, a bardzo duże deformacje pojazdu czy wydarzenia następujące już po kolizji- pożar czy wpadnięcie do zbiornika wodnego. W 2011 raport szwedzkiej grupy ubezpieczeniowej Folksam ocenił, że szansa odniesienia urazu czy poniesienia śmierci w foteliku tyłem jest PIĘCIOKROTNIE niższa, niż w foteliku przodem. 5 razy lepiej- to przepaść.

Fotelik RWF podczas najgroźniejszego rodzaju wypadku, uderzenia czołowego, daje podparcie dla całej górnej części ciała dziecka. Jego plecy, szyja i głowa znajdują się w jednej linii a siły działające na nie są równomiernie rozprowadzane po wyłożonym materiałem energochłonnym oparciu fotelika. Podczas takiego samego uderzenia w foteliku przodem dochodzi do wyrzutu głowy, rąk i nóg do przodu, co grozi uderzeniem o przedni fotel czy uszkodzeniem kręgów szyjnych ale także złamaniami kończyn. Również podczas uderzenia bocznego głowa dziecka ma większą szansę na pozostanie w zagłówku i wykorzystanie jego ochronnego potencjału. Ostatnie badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Ohio wskazują także na wystarczający poziom ochrony w przypadku najrzadszego i najmniej groźnego dla życia uderzenia w tył pojazdu.


Choć foteliki występują we wszystkich kształtach i kolorach, a na paragonie będą opisane jako "art. dziecięce" to są czymś więcej. Fotelik samochodowy to system bezpieczeństwa, taki sam jak poduszka powietrzna (która ma podobną rolę) czy pasy bezpieczeństwa. Różnica polega na tym, że wszystkie systemy bezpieczeństwa w aucie są skierowane do osoby dorosłej, zaś fotelik jest swoistym adapterem, który dopasowuje ich działanie do małego szkraba. Zatem dobór fotelika samochodowego nie powinien celować w to, jak bardzo będzie cieszyć oko czy jak miły będzie w dotyku (choć to zawsze dodatkowy bonus!) a w to, jak dobrze będzie chronił nasze dziecko podczas ewentualnego wypadku. Ktoś mógłby powiedzieć: najważniejsze są umiejętności kierowcy! Podstawa to lepsze drogi itp. Być może! Każdy element bezpieczeństwa ruchu drogowego jest niezwykle istotny. Poczynając na umiejętnościach kierowcy a kończąc na stanie technicznym hamulców. Jednak nie jesteśmy w stanie za pomocą magicznej różdżki wysłać Ciebie oraz wszystkich innych kierowców z którymi będziesz miał styczność w ciągu najbliższych lat na dodatkowe kursy doskonalące technikę jazdy. Nie jesteśmy w stanie pstryknąć i mieć sieć dróg, które byłyby bezpieczniejsze. Jesteśmy za to w stanie w ciągu kilkudziesięciu minut dobrać fotelik tak, aby zwielokrotnić szansę Twojego dziecka na przeżycie wypadku, który może wyniknąć z błędu Twojego, lub innego uczestnika ruchu. Dopóki to człowiek będą siadać za kierownicą auta, dopóty będzie popełniać błędy.


Fotelikami tyłem zajmujemy się na poważnie od lat. Od czasów, kiedy musieliśmy mocno iść pod prąd, żeby pokazać rodzicowi benefity wynikające z jazdy tyłem aż do teraz, kiedy prąd powoli się odwraca a foteliki RWF są wskazywane jako przyszłość motoryzacji i nie są już niczym dziwnym. Te lata zaowocowały doświadczeniem w postaci wielu tysięcy fotelików RWF wypuszczonych na Polskie drogi. Nie taki diabeł straszny - odzew dzieci oraz rodziców jest zgodny z tym, o czym pisali Szwedzi już 40 lat temu- foteliki tyłem są wielokrotnie bezpieczniejsze, wygodne i wybaczają więcej ew. błędów rodzica niż foteliki przodem. Dzieci, nawet przy awersji do fotelików 0-13kg, jeżdżą w nich w znakomitej większości przypadków chętnie, gdyż oferują one zupełnie inną pozycję i możliwość obserwacji tego, co dzieje się za oknami auta. Przy dostępnej aktualnie szerokiej palecie modeli nie ma praktycznie samochodu, do którego nie można dobrać takiego fotelika.

Dlatego nasza propozycja to tyłem do kierunku jazdy do 4 roku życia lub dłużej - po prostu. Fotelik mocowany przodem nie jest żadną alternatywą dla tego, co zostało wymyślone już dawno temu i przetestowane z powodzeniem przez kolejne pokolenia. Tego się trzymamy 

Pozdrówki
Kapitan


ZOBACZ FOTELIKI RWF DOSTĘPNE W NASZYM SKLEPIE >>

Komentarze